Tetraplegik • Pytanie.. - Strona 2
Strona 2 z 3

: 04 sie 2004, 21:50
autor: agniecha
Ja tam uważam, że współczucie jest pozytywnym przejawem i sprawia, że więzi międzyludzkie krzepną. Ja współczuję i blondynkom, i kulawym, i tym, któzy są za niscy żeby coś tam zrobić, i tym, którzy sa za wysocy i ciasno im w samolocie i w kinie, i tym, co są rudzi a chcieliby być brunetami. Wszyscy mają jakieś ograniczenia, jak Pinky zauważył, i myślę, że zrozumienie oraz akceptacja cudzych (i swoich) ograniczeń (czyli właśnie współczucie) sprawiają, że świat kręci się w dobrą stronę i daje się na nim wytrzymać.

: 06 sie 2004, 00:45
autor: Ola
Chyba Cię rozumiem. To nie chodzi o współczucie, dlatego, że ktoś jest niepełnosprawny, czy niski i widząc go myślimy: ojej biedaczek, on jest niepelnosprawny. Tak mi go szkoda, bo jest niski. Wspólczucie pojawia się w konkretnych sytuacjach i bywa potrzebne, jako forma wsparcia.
Ale może Pinky mnie przekona, że u tetrusów takich sytuacji nie ma. To, że w jednej chwili zmienia się im życie, to wspaniała szansa na odkrywanie świata, świeże spojrzeie z i wszyscy się cieszą. Sama radość! przecież zawsze może być gorzej, więc po co te żale? :)
Jestem wysoka, ale do zmiany żarówki też potrzebuję stołka :(

: 06 sie 2004, 11:01
autor: agniecha
O właśnie, dzięki Olu. Rzecz w tym, ze takie sytuacje (kiedy potrzebujemy wsparcia) się zdarzają wszystkim, niezależnie od poziomu sprawnoći (fizycznej i intelektualnej).
PS. W sprawie zmiany żarówki: wszystko zależy od tego, gdzie ta żarówka jest wkręcona :)

: 06 sie 2004, 18:17
autor: Pinky
Spoko kazdy moze potrzebuje wsparcia czasem (ja potrzebuje tylko kopa), ale jaki to ma zwiazek z połamaniem ? Moze tylko ze tego wsparcia sie troche wiecej potrzebuje (albo kopów). Tetr hihi poglaskac cie po glówce :lol: :?:
Zdrowy kopniak w rzyć bardziej motywuje niz głasianie, choc czasem trzeba popchnac wozeczek delikatnie zeby wiedzial w jakim kierunku ma jechac.

Ps. Mowie tak a jak przychodzi co do czego to przed Blue biegam na paluszkach jak myszka.

: 06 sie 2004, 18:41
autor: igloo18ol
chcialem wplesc w mojego posta troche waszych slow [cytatow] ale nie chce mi sie ;p.
znow wyjdzie ze jestem taki czy owaki ale i tak sie wypowoiem. jezeli chodzi o wspolczucie to jest one przez was roznie interpretowane, pewnie zalezy to od spojzenia na swiat i charakterku. to jest zrozumiale ale stwierdzenie ze bycie tetrusem otwiera na nowe mozliwosci i daje radosc... to chyba przesada. znam tetrusa ktory na wozku siedzi ponad 20lat [nie wymienie nazwiska ale powiem ze jest b. dobrym sportowcem - olimpijczykiem] i on wlasnie kiedys powiedzial mi ze jest zadowolony ze mial wypadek bo by inaczej tyle nie osiagnol i swiata nie zwiedzil. sorry ale dla mnie to jest paranoja. jak mozna cieszyc sie z wypadku. lol.
od innego tetrusa ktory na wozku siedzi 10lat [instruktor faru, wypadek mial w wieku 17lat] i pewniej b. dobrej terapeutki uslyszalem ze czlowiek na wozku moze robic wszystko [a uslyszalem to na moje stwierdzenie ze nie skorzystal z zycia nawet w 50% procentach - ten tetrus]. to tez jest paranoja, moim zdaniem. a odpowiedzialem na to ze niech odleje sie teraz pod drzewem, podskoczy 2 razu lub niechsprobuje uprawiac * w windzie ;p.
sam nurkowalem, zeglowalem, gralem w siatke i jezdzilem na rowerze. wiem ze powiecie ze mozna uprawiac te sporty jako tetrus ale... nie jara mnie nurkowanie bez pletw [moze dlatego ze wiem jak smakuje to w normalnej wersji], brak odciskow na dloniach przy zeglowaniu, grac na dupie w siatke czy jezdzic na 3 kolkach. to jest moje zdanie i jestem pewien ze 3/4 tetrusow sie ze mna nie zgodzi choc w glebi duszy mi przytaknie.
jeszcze cos. myslenie i mowienie ze na wozku jest spoko i fajnie mi na nim to chyba jakas wymowka, rodzaj pozerstwa, oklamywania samego siebie. jestem pewnien ze kazdy z was [chodzi o tetrusow] zgodzil by sie na zabieg ktory postawilby was na nogi.
p.s. sorry za bledy [gramatyka, ortografia czy stylistyka].

: 06 sie 2004, 21:32
autor: agusia
Akurat z tym się z Toba zgodzę igloo:
myslenie i mowienie ze na wozku jest spoko i fajnie mi na nim to chyba jakas wymowka
jestem pewnien ze kazdy z was [chodzi o tetrusow] zgodzil by sie na zabieg ktory postawilby was na nogi
Ja też uważam, że na wózku na pewno nie jest świetnie być, ale to nie znaczy, że trzeba za to znienawidzić wszystkich chodzących tylko dlatego, że chodzą. Myślę, że nie należy odbierać tetra nadziei na wyzdrowienie. Może jeszcze nie teraz, może nie wszyscy tetra, ale na pewno kiedyś, ktoś znajdzie sposób na regenerację rdzenia, dlatego nie należy siedzieć tylko i czekać i robić sobie ze wszystkich dookoła wrogów, ale żyć w miarę normalnie, jak się da.
Pozdrawiam

: 06 sie 2004, 23:34
autor: Ola
No więc nikt mnie nie przekonał, że na wózku jest tak fajnie. Igloo, to o tym odkrywaniu świata itd., to było ironicznie :) . Przynajmniej w moim poście.
Pewnie, że można robić wiele rzeczy i super sobie ułożyć życie, ale nikt mi nie wmówi, że jest tak samo, czy lepiej.
Pinky, masz rację, czasem trzeba kopa, ale... czasem też współczucia. I właśnie moim zdaniem o to chodzi, że nie ma ono nic wspólnego z połamaniem, więc dlaczego akurat tetrusom nie wolno czasem z jakiegoś powodu współczuć? Zresztą nie można też wszystkich i w każdej sytuacji traktować tak samo. Dopisek o myszce wskazuje, że coś wiesz na ten temat :) :D

: 07 sie 2004, 13:22
autor: igloo18ol
moim zdaniem najwazniejsze jest to zeby nie pogodzic sie z sytuacja [siedzenia na wozku], jak juz sie ktos pogodzi i stwierdzi, ze jest ok tak jak jest to ma o wiele mniejsze szanse na powrot do zdrowia.
PAMIETAJMY SILA NASZEGO CIALA TKWI W PSYCHICE, JESLI ONA SIE PODDA TO RESZTA ZROBI PODOBNIE :!: :!: :!:

: 07 sie 2004, 14:29
autor: ToJa
Wg mnie, najwazniejsze jest aby pogodzic sie z ta sytuacja... Stalo sie co aie stalo, "usiadlem" i trzeba zyc dalej...

Wedlug Ciebie Iglo nie pogodzic sie z tym czyli co, dzien po dniu myslec 'ale mam przerabane'?

: 07 sie 2004, 17:19
autor: igloo18ol
nie. myslec i gleboko wierzyc w to ze bedzie ok. nienawidzic terazniejszej sytuacji. rzeczy ktorych sie nienawidzi odchodza od nas :!:

: 07 sie 2004, 18:04
autor: ToJa
wole myslec 'jest dobrze, bedzie lepiej...'

: 07 sie 2004, 18:09
autor: igloo18ol
ToJa pisze:Stalo sie co aie stalo, "usiadlem" i trzeba zyc dalej...
no to o takim mysleniu nie swiadczy...

: 07 sie 2004, 19:59
autor: ToJa
nie jest zle, moglo byc duzo gorzej...wiec jest dobrze :D

: 07 sie 2004, 22:11
autor: agniecha
Nienawidzieć swojej teraźniejszej sytuacji? Toż to jakiś koszmar! Czy w ogóle da się w miarę normalnie (i szcześliwie, i szczęsliwie) żyć, jeśli człowiek nie akceptuje (ba! nienawidzi) swojej sytuacji?

: 07 sie 2004, 22:48
autor: agusia
Znałam jednego paraplegika, (specjalnie użyłam tu czasu przeszłego) który skutecznie próbował znienawidzić cały świat za to co mu sie przytrafiło i uprzykszał zawzięcie życie nie tylko sobie, ale i swoim najbliższym, do tego stopnia że po 5 latach od wypadku już nieżył, ( i tu pewno posypią się na mnie gromy) na całe szczęście dla siebie i innych.

Ja doskonale wiem, że uraz kręgosłupa to nie jest złamanie ręki czy nogi, że życie odwraca się do góry nogami, nie tylko dla osoby poszkodowanej ale i dla najbliższych, ale człowiek, który nie potrafi zaakceptować siebie w nowej sytuaci nie ma wiele szans na szczęśliwe życie.

Sami z mężem przez to przeszliśmy i nie było to łatwe doświadczenie, ale teraz mogę powiedzieć, że nadal jesteśmy razem i jesteśmy szczęśliwi, czego wszystkim serdecznie życzę.
Pozdrawiam