W 2006 roku otrzymałam z PFRONu dofinansowanie na zakup wózka elektrycznego. Kupiłam Otto Bocka B500 i pomykałam na nim do 2009 roku. W 2009 wysiadł mi lewy silnik. Złożyłam wniosek o dofinansowanie na naprawę i otrzymałam je. Podczas podpisywania umowy miły pan urzędnik poinformował mnie, że podpisanie pierwszej umowy o dofinansowanie naprawy wózka przedłuża mi okres użytkowania wózka o 2 lata czyli, że o dofinansowanie na nowy wózek będę mogła starać się dopiero w 2011 roku. (To akurat nie było dla mnie problemem bo jak wiecie o takie dofinansowanie można się starać dopiero po 5 latach więc tak bym miała nawet bez tej umowy o dofinansowanie na naprawę.) Koszt silnika i naprawy wyniósł 2500 zł więc 1000 zł zwróciłam. (Zostałam zapewniona, że jeśli zajdzie taka potrzeba to w każdej chwili będę mogła z tych pieniędzy skorzystać.)
Obecnie mój wózek potrzebuje kompletu opon (aktualne opony są już kompletie "łyse"). Wstyd przyznać ale 200 zł to dla mnie dosyć sporo.

po 1: oni obecnie nie mają pieniędzy. Mają nadzieje, że do końca roku jeszcze jakieś środki się pojawią ale to nic pewniego.
Po 2 Otrzymanie dofinansowania wymaga podpisania kolejnej umowy a umowa przedłuża mi okres użytkowania wózka o kolejne 2 lata czyli o dofinansowanie na nowy wózek będę mogła ubiegać się dopiero w 2012. (Jeśli umowy nie podpiszę to w 2011.) No i jestem w kropce. Pan urzędnik mówił co innego a pani urzędniczka co innego. Ktoś z nich jest w błędzie tylko kto? Może ktoś z Was starał się już dwukrotnie (w ramach limitu) o dofinansowanie na naprawę elektryka i mógłby mi powiedzieć jak to w końcu z tym dofinansowaniem (i umowami) jest. Jak już wspomniałam mój wózek obecnie bardzo potrzebuje opon ale z drugiej strony skoro wezmę teraz 200 zł dofinansowania i kupie te opony to będę z nim kolejne 2 lata (zamiast roku). A 2 lata to sporo i wiele się może przez ten czas wydarzyć. Mogą mi na przykład wysiąść (nie daj Boże) akumulatory i co wtedy? Kapilca?

Pozdrawiam.
Ewa