Hej,
Faktycznie, wątek się trochę rozjechał
Właściwie, to są już chyba ze trzy wątki. Może admin to rozdzieli jakoś.
Uważam, że należy parę słów napisać na temat bezpieczeństwa, bo o tym nigdy za dużo i to w związku z Januszem.
Janusz ma zaleconą przez lekarza i rehabilitantkę jazdę na wózku w kołnierzu - nie zaakceptował tego. APCO dodatkowo zaproponowało mu stabilizację głowy, ale Janusz też tego nie chciał, bo to ograniczałoby mu możliwości obserwacji. Wózek ma samonapinające cztero punktowe pasy bezpieczeństwa. Permobila wybrał sobie z serii 500, z "S packiem" - czyli między innymi najszybszego i najmocniejszego. Oczywiście do tego dochodzi jeszcze brak praktyki, no i emocje związane z pierwszą od 15 lat samodzielną wyprawą, i chęć wypróbowania "ile ten sprzęt może"..........
Po drodze w coś palnął w terenie ... no i gotowe. Mimo tego, opisuje swoją przygodę ze śmiechem, bo tak naprawdę nic poważnego mu się nie stało. No cóż, wszyscy uczymy się na błędach. Elektryki to dodatkowo napęd i masa i trzeba o tym zawsze pamiętać (Janusz ma i zapoznał się z instrukcją obsługi wózka). Tego typu przygody, to zawsze zbieg kilku okoliczności. Część spraw da się przewidzieć - więcej z doświadczeniem, na resztę trzeba przyjąć odpowiedni margines ryzyka i przykładowo - ograniczać prędkość. Chyba, że ktoś lubi nadmierne ryzyko

i adrenalinę w żyłach
No, ale to już inny wątek
Pozdrawiam,
R.