
Może zacznij od drobnych kroczków: miłe słowo - choć wiem, że nie zawsze może to być łatwe, skradzony buziak albo szczera rozmowa. My po wypadku dopiero zaczęliśmy szczerze rozmawiać, nie chodzi mi o wypominanie błędów, tylko rozmawa o tym co myślicie o wspólnej przyszłości, jakie są wasze potrzeby i odczucia, co można wspólnie poprawić, pomóc sobie nawzajem.
Może Twoja żona jest po prostu zmęczona i zestersowana, a wtedy nie ma się ochoty na nic. Nie mam pojęcia jaka jest Wasza sytuacja, więc musisz sam popróbować.
powodzenia