mieliscie mysli samobojcze kiedykolwiek?

Tematy o których trudno rozmawiać.

Moderator: Moderatorzy

Grzechooo84FT
niemowa
Posty: 7
Rejestracja: 27 gru 2018, 19:04

Re: mieliscie mysli samobojcze kiedykolwiek?

Post autor: Grzechooo84FT » 27 gru 2018, 19:48

Myśli samobójczych to nie miałem i nie mam - u mnie "w ciężkie dni" to myślę żeby zabić kierowcę który spowodował mój wypadek.. zabić jego i jego cała rodzinę. niech cierpią jak moja rodzina.. zero litości, sumienia, zawachania się - gdybym celował w tego frajera z pistoletu.
😈
Grzegorz C4/C5 no i elegancko ;-)

hedwi65
cicha woda
Posty: 33
Rejestracja: 04 sty 2017, 15:17

Re: mieliscie mysli samobojcze kiedykolwiek?

Post autor: hedwi65 » 29 gru 2018, 15:52

zdarzalo mi sie jakies 4-5 lat po wydarzeniu.Ale kiedy widzialam cala mase tych swoich lekow,ktore mozna polknac i zasnac na zawsze to ........balam sie.Pooprstu jak wiekszosc chcialabym ''zasnac'',ale smierci sie boje bardzo.Bje sie umierania,cierpienia,bje sie,ze nawet nie bede w stanie sie skulic w klebek -bo przeciez nic nie daje rady.Panicznie boje sie,ze maz ''odejdzie''pierwszy i zostane sama bez opieki a przeciez do osrodka z marszu sie nie dostaje.Nie wytrzymuje samotnosci a zostalam sama.Nikt mnie juz nie odwiedza ,nie dzwni.Cisza az kluje w uszy.DoSc mam kompa i tv.

Awatar użytkownika
robak
gaduła
Posty: 921
Rejestracja: 16 gru 2009, 15:06
Kontakt:

Re: mieliscie mysli samobojcze kiedykolwiek?

Post autor: robak » 29 gru 2018, 19:12

hedwi65 skąd jesteś?
zielono mi C5

Marcel
gaduła
Posty: 520
Rejestracja: 06 sty 2015, 18:40
Lokalizacja: Made in PRL

Re: mieliscie mysli samobojcze kiedykolwiek?

Post autor: Marcel » 30 gru 2018, 11:14

Grzechooo84FT pisze:
27 gru 2018, 19:48
Myśli samobójczych to nie miałem i nie mam - u mnie "w ciężkie dni" to myślę żeby zabić kierowcę który spowodował mój wypadek.. zabić jego i jego cała rodzinę. niech cierpią jak moja rodzina.. zero litości, sumienia, zawachania się - gdybym celował w tego frajera z pistoletu.
😈
Z rodziną, to przesadziłeś.
Pozdrawiam-Marcel

Grzechooo84FT
niemowa
Posty: 7
Rejestracja: 27 gru 2018, 19:04

Re: mieliscie mysli samobojcze kiedykolwiek?

Post autor: Grzechooo84FT » 30 gru 2018, 13:35

nie znasz sprawy, nie wiesz jak potraktowała mnie rodzinka kierowcy który spowodował wypadek.. zabiłbym ich wszystkich!! i nie przesadzam.
Grzegorz C4/C5 no i elegancko ;-)

Awatar użytkownika
msywula
gawędziarz
Posty: 71
Rejestracja: 11 paź 2014, 20:13

Re: mieliscie mysli samobojcze kiedykolwiek?

Post autor: msywula » 03 sty 2019, 19:02

Grzechooo84FT pisze:
30 gru 2018, 13:35
nie znasz sprawy, nie wiesz jak potraktowała mnie rodzinka kierowcy który spowodował wypadek.. zabiłbym ich wszystkich!! i nie przesadzam.

Duszony w sobie gniew w połączeniu z bezradnością udziela się otoczeniu (bliscy będą Cię omijać jak pies jeża), a przede wszystkim Tobie – gniew i bezradność – doszczętnie rozwalą psychikę. Czy można jakoś sobie z tym poradzić? Zwykle można.
Kiedyś od takich spraw była kochajaca i cierpliwa, mama, babcia, siostra, czasem brat... no i ksiądz.
Dziś wybór masz trudniejszy, bo do tej listy dochodzi psycholog, a jesli trzeba, to i psychiatra (nie doceniamy potegi destrukcji, jaką w psychice sieje depresja). Niestety, z tzw. fachowcami jest jeden problem: cenią sobie swój czas, więc mało który przyjdzie do Ciebie do domciu, ale co gorsza, mało który poświęci Ci tygodniowo dobre kilka godzin.
Na koniec przypomnę pojęcia "pasja, hobby, zamiłowanie, konik...". Oczywiscie nie oszukujmy się: nie chodzi mo o lotniarstwo, rower, czy bieganie. Chodzi o coś, co nie wymaga opuszczania łóżka czy mieszkania: kartka i kredki (rysunek), kartka i pióro/długopis (tekst i jego korekta), proste (co wcale nie musi być bezwartościowe) rękodzieło (nawet tzw. damskie), prace porządkujace, analityczne (wyszukiwanie informacji, porzadkowanie ich, zestawienia, analizy...), prace popularyzatorskie (film, muzyka, sport, sztuka, fotografia...). O fejsbukach i podobnych zapomnij, bo szybko jeszcze bardziej się wkurzysz na ludzi i na świat. Nie chodzi o to, co ludzie myślą o tym co robisz i jak Cię oceniają (to bardzo ważne, żeby nie dopuszczać do SWOJEGO ŚWIATA PASJI durniów i krytykantów), ale żebyś Ty miał ZAJĘCIE, KTÓRE LUBISZ, które Cię "nie męczy" i PRZYJEMNOŚĆ z tego, co robisz.

Serdecznie pozdrawiam i przypominam o księdzu. Nie chodzi mi tu o spowiedź, komunię, modlitwy, religijność... a o kogoś, z kim mógbyś się zaprzyjaźnić, i który miałby czas dla Ciebie. Nie na darmo księża nie mają żon, dzieci, i innych czasochłonnych zajęć, którymi – jak pozostała większość – mogliby się wykręcać i "usprawiedliwiać". Zignorowanie tego pomysłu byłoby wg mnie bardzo nieroztropne. Co Ci szkodzi spróbować?

ODPOWIEDZ