Wszyscy dokładnie wiemy, że każdy przypadek URK i jego konsekwencje (m. inn. bólowe !!!) jest inny;
nie ma dwóch takich samych , ani nawet podobnych.
Ja, ponad 3 lata, po zniszczonym kompresyjnie TH-12,
toczę przegraną walkę z bólem.
Na jednej z komisji ZUZ-owskiej trafiłem na kompetentną p. neuroghirurg, która tylko obejrzała dokładnie mój rezonans i orzekła:
(z autentycznym przerażeniem i wspólczuciem w oczach) ale pan sobie bólu załatwił ......
Medycy przepisywali chyba wszystkie lekarstwa, co mogli łącznie z morfiną plastrami , nie będę wyliczał , bo bym się powtarzał w/w posty, aha nie był tam wymieniony "Methadone" (
może troszkę przekręciłem nazwę, nie chce mi się wlec do lodówki 
)
W ubiegłym roku pojechałem do Wrocławia na konsultacje do znanego autorytetu neurochirurgii prof. Jarmundowicza
P prof, po obejrzeniu moich rentgenów, rezonansów, obejrzeniu mnie stwierdził:
"w pana przypadku jedynym skutecznym środkiem przeciwbólowym jest dordzeniowa pompa przeciwbólowa, która kosztuje ok 27 000 do 30 000 PLN (
naturalnie tu nie ma dofinansowania z NFZ, lub śmiesznie małe)
i do tego jeszcze co jakiś czas parę, albo kilka tysięcy (tego nie wiem dokładnie !) zł na uzupełnianie środka przeciwbólowego
Po takiej "recepcie", mnie "zaschło w tym momencie w gardle", przyjechałem do domu i do dzisiaj "drapę" się po głowie (po tyłku nie mogę -
bo wszystko poniżej TH-12 boli lub baaaardzo boooli !

) i nie wiem

, co robić ??????????
Pozdrawiam
Odys