To i ja coś opowiem jestem juz z 8 miesiecy para.. Oczywiście wypadek samochodowy dachowanie, ale nie o tym. z 3 tygodnie temu przeżyłem drugie takie dachowanie, mi na szczeście drugi raz kregosłup nie strzelił ale wypadek ten sam nawet model auta. Sytuacja taka wypadek lezymy na dachu wiadomo panika itp podlatuja jacyś ludzie chcąc pomóc, i widze jak targaja mnie za nogi, widze bo oczywiscie nie czuje bo jak odpiołem pasy, i mowie że jestem niepełnosprawny, wydobyli mnie i siedze tak na ziemi, gosc mi rękę podaje i mówi wstawaj

ja do goscia uśmiech i mówie ze nie umiem bo nie ruszam nogami... żebyście widzieli mine goscia aż 3 kroki w tył zrobił... Parenascie godzin później zabrali mnie wkońcu karetkom do szpitala leże w pustej sali na noszach szlag mnie trafia bo czekam na tomografy prześwietlenia itp i kazdemu trzeba mowić ze jestem inwalidą itp... Gdy już mi wszystko porobili przychodzi pan lekarz i mówi " może już pan wastać i iść do domu... na co już nie wytrzymałem zaczołem sie śmiać że nie dam rady bo dalej kurcze nogami nie ruszam bo mam kregosłup zlamany, na co gość nie załapał i z takim tekstem to nic pan nie mowil ze pana cos boli, to mu mowie historie życia gość tak spalił cegłe , może to nie jest zabawne ale ja leżąc tam juz nie miałem sily sie dołowac i wkurzac i zaczolem sie smiac... czasem to chyba lepiej miec taka kartke z swoja historią i pokazywac takim niż opowiadac...