Ja nie widzę w tym nic dziwnego, że ktoś lubi poznawać różne osoby z różnymi doświadczeniami życiowymi, różnymi zawodami itp. Niektórych po prostu ciekawi jak żyją inni ludzie. Takie poznanie to okazja by pozbyć się jakiś stereotypów itp. I właśnie do poznania tych problemów o których nie ma się pojęcia, by np. wiedzieć jak innym pomagać, rozumieć itp. Oczywiście fajne jest to jak się taką osobę traktuje z szacunkiem i nie myśli o nim jak o obiekcie do poznania, tylko jak o drugim człowieku i myśli o jej uczuciach. Nie wiem skąd założenie, że taka dziewczyna miałaby tak odpowiednio nie traktować poznanej osoby niepełnosprawnej i nazywanie jej zagrożeniem.
I dziwi mnie od razu pomysł z wolontariatem. Czy osoby niepełnosprawne to od razu muszą być kojarzone z kimś komu trzeba pomagać np. jako wolontariusz? Wolontariat to super sprawa, sama się tym zajmuję od lat. Ale przecież jej może chodzić o zwykłą znajomość, przyjaźń jak z każdym innym człowiekiem

a nie o relację wolontariusz - podopieczny. To zupełnie inny rodzaj relacji.
Ja bym zamiast wolontariatu radziła pójście do liceum integracyjnego, jak jest w Twojej miejscowości (znaczy pewnie już autorka jest po liceum to nie radzę, ale jak bym przeczytała post wcześniej to by była moja rada). Tam by poznała takich znajomych, mogła nawiązać przyjaźnie na takiej zasadzie jak ze zdrowymi rówieśnikami
