-i nie chodzi tu o rocznice , przecież nie ma co świętować . Wydawało by się że tak wiele osiągnąłem ale nie udało mi się jednego, tego co ma dla mnie najważniejsze znaczenie.
-i nie chodzi tu o samodzielność, to jest coś innego dla kogoś może to być śmieszne albo niemożliwe ale nie dla mnie. Minusem tego że jestem na wózku oprócz tego że jestem sparaliżowany jest samozachwyt. Za każdym razem kiedy coś mi sie udaje [gdzie dla kogoś jest to ruszenie palcem - no właśnie

Czy nie jesteśmy mistrzami/czempionami w pewnej kategorii/dziedzinie , pierwsze samodzielne podniesienie kubka i wiele innych czynności wydawało by się prostych rzeczy hee. A może mistrzowie na miano Olimpijczyków

I znowu to samouwielbienie normalnie masakra ale może tak lepiej się żyje. Żal tych dni kiedy byłem sprawny;
że mogłem jeszcze lepiej, jeszcze pełniej je wykorzystać .