Ja miałem piec na ekogroszek z podajnikiem. Też na początku byłem zachwycony. Im dłużej go miałem, tym bardziej mi się nie podobał. Trzeba dobrze go ustawić programatorem. Jak dasz za częste podawanie węgla to będzie wysypywał i szkoda węgla. Jak dasz za mało to piec stanie bo będzie miał za mało węgla. I takie rzeczy dzieją się w nocy. Wstajesz a piec stoi

Węgiel drogi 960 tona drogi bo najlepszy, wysokokaloryczny. Kupisz tani to źle się pali i jest małokaloryczny no i w domu masz zimno. Dodam jeszcze że co węgiel to inne ustawienia. Jeden pali się wolniej a drugi szybciej stąd ta zmiana parametrów w programatorze.
Druga sprawa to pordzewiały podajnik od kupowania mokrego węgla. Suchy nie zawsze jest. Od mokrego węgla rdzewieje wszystko, najdroższa wymiana to zardzewiały ślimak który podaje węgiel. Awaria była dzień przed świętami. Dobrze że jako drugą możliwość grzania mam kominek to święta jakoś minęły. Wspomnę jeszcze o wywalaniu raz na jakiś czas szlaki po weglu i czyszeniu płomienic. Masakra ja zęby na tym zjadłem
A teraz do sedna sprawy. Ja dwa lata temu założyłem gaz ziemny. Polecam piec gazowy i bojler 100 litrów firmy BUDERUS. Woda gorąca kiedy chcesz. Po miesiącu zrezygnowałem z indukcji, przeszedłem na gotowanie gazem za grosze. Po dwóch miesiącach sprzedałem piec na ekogroszek.
Teraz chcę cieplej to jednym przyciskiem robię ciepłej :roll

Koszty mniejsze bo na 140m dom musiałem mieć 3 tony ekogroszeku to jest około 3 tyś. A gazu w tamtą zimę razem z wodą i gotowaniem zużyłem na 2400, i zero roboty.
Pozdrawiam