
<<<<<<< CURRENT_FILE
======= DIFF_SEP_EXPLAIN
>>>>>>> NEW_FILE
zdrowe dziewczyny a niepełnosprawni faceci
Moderator: Moderatorzy
- marcin tetra
- gaduła
- Posty: 409
- Rejestracja: 19 lut 2005, 11:28
- Lokalizacja: kaszuby
- Kontakt:
hmmm...dlaczego ciezarem? jesli jest to swiadomy wybor jednej i drugiej strony...i ma sie caly temat dotyczacy wspolnego zycia przegadany na maxa , tak ze nie bedzie pozniej niespodzianek...w stylu-"sory ale zapomnialem ci powiedziec ze.."
słowo choć nie z kamienia, może rozbić kości i zmiażdżyć od razu
Jacek - no wlasnie, dlaczego ciezarem. Co to jest "ciezar"?
czy myslisz , ze odstapienie oc´d bycia z innym czlowiekiem bedzie mniejszym zlem? Bo ona naiwna - troszeczke sobie poplacze ale potem bedzie mi dziekowala, bo zrozumie , ze zrobilem (nie chcialem baby) z milosci. Ja mam gdzies taka milosc, wiesz! Decydujac sie na bycie z innym czlowiekiem podejmuje sie zawsze ryzyko. Moze ten cudowny ON nie bedzie zalezny od swojego wozka ale czy daje to gwarancje udanego zwiazku? Ja do tej pory mialam stycznosc z tymi co to sami chodza i.. odchodza w sina dal, albo nie potrafia dac szczescia innym. Ci co to i buty musza kupowac bo im sie zdzieraj i sisiorkiem zawijaja tu i tam
. Nikt do tej pory nie byl tak uszczesliwiony moim widokiem jak moj znajomy Tetra- man, nikt nigdy tak sie nie usmiechal jak on. A ja dopiero teraz mam odwage myslec , ze on jest zainteresowany mna, cala mna , moim rozumem i upodobaniami, problemami i tym co mam do powiedzenia, nie tylko atrakcyjnym wygladem (rzecz gustu - oczywiscie) i nie szybkim darmowym seksem czy prowadzeniem domu.
Jacek - czlowiek ktory nie pije, nie pali i ma dwie sprawne nogi tez moze byc upierdliwy czy nawet niemozliwy we wspolzyciu. Mysle , ze inwalidztwo to nie tylko sprawa fizycznego okaleczenia ale rowniez stwarzania samemu sobie barier nie do pokonania - np poczucia bycia ciezarem. Ciaza na przyklad - czlowiek (kobieta) ma mdlosci, czasami ryzykuje wlasne zdrowie a nawet i zycie, organizm jest przeciazony (to dopiero ciezar), porod nie jest rzecza przyjemna, moze sie zle skonczyc dla matki i dziecka. Potem nastepuja klopoty z dzieciakiem - choruje, nie chce sie uczyc, lata za spodniczkami, walkoni sie itd. A jednak ludzie chca miec dzieci. Ludzie chca kochac i byc kochani (to juz wiemy) - to dotyczy rowniez tetra/para. Dajcie sie kochac innym i nie przeganiajcie tych , ktorzy chca was poznac blizej, dajciez wy nam szanse - sciskam - Czterolistna koniczynka.
czy myslisz , ze odstapienie oc´d bycia z innym czlowiekiem bedzie mniejszym zlem? Bo ona naiwna - troszeczke sobie poplacze ale potem bedzie mi dziekowala, bo zrozumie , ze zrobilem (nie chcialem baby) z milosci. Ja mam gdzies taka milosc, wiesz! Decydujac sie na bycie z innym czlowiekiem podejmuje sie zawsze ryzyko. Moze ten cudowny ON nie bedzie zalezny od swojego wozka ale czy daje to gwarancje udanego zwiazku? Ja do tej pory mialam stycznosc z tymi co to sami chodza i.. odchodza w sina dal, albo nie potrafia dac szczescia innym. Ci co to i buty musza kupowac bo im sie zdzieraj i sisiorkiem zawijaja tu i tam


Jacek - czlowiek ktory nie pije, nie pali i ma dwie sprawne nogi tez moze byc upierdliwy czy nawet niemozliwy we wspolzyciu. Mysle , ze inwalidztwo to nie tylko sprawa fizycznego okaleczenia ale rowniez stwarzania samemu sobie barier nie do pokonania - np poczucia bycia ciezarem. Ciaza na przyklad - czlowiek (kobieta) ma mdlosci, czasami ryzykuje wlasne zdrowie a nawet i zycie, organizm jest przeciazony (to dopiero ciezar), porod nie jest rzecza przyjemna, moze sie zle skonczyc dla matki i dziecka. Potem nastepuja klopoty z dzieciakiem - choruje, nie chce sie uczyc, lata za spodniczkami, walkoni sie itd. A jednak ludzie chca miec dzieci. Ludzie chca kochac i byc kochani (to juz wiemy) - to dotyczy rowniez tetra/para. Dajcie sie kochac innym i nie przeganiajcie tych , ktorzy chca was poznac blizej, dajciez wy nam szanse - sciskam - Czterolistna koniczynka.
ja tylko napisalem jak ja to widze a wam oczywiscie zycze jak najlepiej
jestem ciekaw czy nie zmienisz zdania jak bedziesz musiala z nim byc 24 h na dobe i mu pomagac bo dopiero wtedy bedzie mozna to wszystko zwryfikowac. I tak jak mowila iluzja trzeba miec wszystko bgadane na maxa i znac plusy i minusy

Hej Jacek i inni.
Dzieki ci za Twoj, niestety nie zadki punkt widzenia siebie samego. To co chce Tobie i innym wozkarzom powiedziec (niestety - moze nazbyt wylewnie, ja duzo gadam) to to , iz chodzacy nie zawsze widza Wasze wozki jako jedyny ciekawy punkt Waszego jestestwa. Znam wielu mezczyzn ktorzy "wymagaja opieki" 24 godziny na dobe mimo ze nie maja problemów z chodzeniem - on pragnie seksownej , milutkiej atrakcyjnej gosposi (chetnei forsiastej) , ktora jest do jego dyspozycji, tuli go i piesci i gryzie mu papu aby sie bron Boze biedaczek nie umeczyl i nie odczul , ze juz nie mieszka u mamusi. Sam - zadowolony z zycia a swoje prawa i zadnych obowiazkow. Taki gosc to nie ciezar - to balast!
Taki tetra-man nie dosc ze nie ucieka na moj widok to jeszcze nie skomentuje ze duzo waze jak mu siade na kolanach
- to marzenie wielu kobiet. sciskam - czterolistna koniczynka
Dzieki ci za Twoj, niestety nie zadki punkt widzenia siebie samego. To co chce Tobie i innym wozkarzom powiedziec (niestety - moze nazbyt wylewnie, ja duzo gadam) to to , iz chodzacy nie zawsze widza Wasze wozki jako jedyny ciekawy punkt Waszego jestestwa. Znam wielu mezczyzn ktorzy "wymagaja opieki" 24 godziny na dobe mimo ze nie maja problemów z chodzeniem - on pragnie seksownej , milutkiej atrakcyjnej gosposi (chetnei forsiastej) , ktora jest do jego dyspozycji, tuli go i piesci i gryzie mu papu aby sie bron Boze biedaczek nie umeczyl i nie odczul , ze juz nie mieszka u mamusi. Sam - zadowolony z zycia a swoje prawa i zadnych obowiazkow. Taki gosc to nie ciezar - to balast!
Taki tetra-man nie dosc ze nie ucieka na moj widok to jeszcze nie skomentuje ze duzo waze jak mu siade na kolanach



koniczynko ty nie opisalas faceta wymagajacego opieki tylko kompletnego popapranca zyciowego ktoremu trzeba "grysc papu" a on potem jak juz sie znudzi wielka miloscia i przelewająca sie dobracia odpłynie w siną dal z kolejna super biusciastą blonyneczka ktora rownie chetnie bedzie mu to papu grysc:))))....a decyduja sie na taki związek z roznych powodow- moze wlasnie chodzi o zludne poczucie bezpieczenstwa ze " nie ucieknie" podkreslam zludne!!!.....moze niespelnione maciezynstwo-......a moze chca byc podziwane i oklaskiwane z kazdej strony ze niby takie dobre i tak sie poswiecaja i krzycza glosno dookola manifestujac" spojzcie jaka ze mnie dobra istato jak sie poswiecam jak "kocham " mojego meza na wozku-mam taka kolezanke i slowo daje ze zygac mi sie chce jak w pracy po raz kolejny z mina cierpietnicy opowiada jak to meza na rekach nosi i jak dla niego zrezygnowala z zycia i ze ma dwojke dzieci!!!! tzn syna i meza.....
i przyznam ci racje koniczynko-oni potrafia okazac uczucie....zebys wiedziala jak na mnie patrzy "moj" tetra.....ale to nie wszystko:(
ostatnio uslyszalam jedno bardzo madre zdanie....kazda kobieta ktora chce sie zwiazac z tetra-i mysle ze kazdy mezczyzna tez...zanim podejmie ta decyzje powinien udac sie na terapie do psychologa...bo fajnie ejst sie zakochac-jak hormony buzuja to swiat wydaje nam sie piekny i kolorowy nawet swiadomosc ze ja bede szla przez zycie a on bedzie jechal obok....wydaje sie "normalna"....ale potem przychodzi normalne zycie i nagle okazuje sie ze jest inaczej....i to inaczej nie koniecznie jest takie sobie wyobrazamy na poczatku big love:)))
powiedziala to osoba ktora tez jest tetra wiec mysle ze moze byc dla mnie w tych sprawach autorytetem jako bezposredni znawca tematu....
a jakby sie komus moje zdanie na ten temat nie spodobalo bo zawsze mozna wyrzucic moj post
....i znowu wszystko bedzie piekne kolorowe latwe i wszyscy beda zadowoleni:)
pozdrawiam
i przyznam ci racje koniczynko-oni potrafia okazac uczucie....zebys wiedziala jak na mnie patrzy "moj" tetra.....ale to nie wszystko:(
ostatnio uslyszalam jedno bardzo madre zdanie....kazda kobieta ktora chce sie zwiazac z tetra-i mysle ze kazdy mezczyzna tez...zanim podejmie ta decyzje powinien udac sie na terapie do psychologa...bo fajnie ejst sie zakochac-jak hormony buzuja to swiat wydaje nam sie piekny i kolorowy nawet swiadomosc ze ja bede szla przez zycie a on bedzie jechal obok....wydaje sie "normalna"....ale potem przychodzi normalne zycie i nagle okazuje sie ze jest inaczej....i to inaczej nie koniecznie jest takie sobie wyobrazamy na poczatku big love:)))
powiedziala to osoba ktora tez jest tetra wiec mysle ze moze byc dla mnie w tych sprawach autorytetem jako bezposredni znawca tematu....
a jakby sie komus moje zdanie na ten temat nie spodobalo bo zawsze mozna wyrzucic moj post

pozdrawiam
słowo choć nie z kamienia, może rozbić kości i zmiażdżyć od razu
Hej Iluzja i inni.
Sorry - mimo iz taka jestem "werbalna" pozarlam kilka slow. To gryzienie papu nie dotyczylo faceta (babki) na wozku tylko chodzacego maminsynka
, ktorych niestety pelno wokol nas i wiele kobiet (mezczyzn) ma pechá i na takiego hahara trafi. Co do walorow tetra - to oczywiscie ma ich wiecej a nie tylko fakt ze nie wieje. A tak calkiem juz serio - spotykajac kogos na chodzie mozemy natrafic na kaleke z tzw. uktytym kalectwem i nie sadze iz pierwszym co robimy podczas takiego spotkania jest zbieranie dokladnego wywiadu rodzinno-zdrowotnego na temat chorob dziedzicznych czy ewentualnych schorzen, ktore, wierz mi bardzo moga ograniczyc ludziom zycie. Choroby jak np. cukrzyca, chroniczne choroby jelit, onkologiczne, depresja, schizofrenia - mozna tu mnozyc w nieskonczonosc. Nie wiem jak inni - ja widze wowczas jedynie ciekawiacego mnie czlowieka a nie problemy zdrowotno-spoleczno- ekonomiczne z nim zwiazane. Mysle, iz jest nas wiecej i prosimy aby dac nam szanse - sciskam Wszystkich mocno - koniczynka

Sorry - mimo iz taka jestem "werbalna" pozarlam kilka slow. To gryzienie papu nie dotyczylo faceta (babki) na wozku tylko chodzacego maminsynka






ja tez mialam na mysli takiego "chodzacego " faceta-maminsynka....ale przyznaje ze napisalam to w takiej formie ze mozna bylo to roznie odebrac:))
nie pros nikogo o szanse-sama ja sobie dajesz bo sama jestes kowalem swojego losu- i zdanie moje czy kogokolwiek z tego portalu nie ma w sprawie twojego prywatnego zycia zadnego znaczenia:))zapomnialas o jednej waznej rzeczy ze jesli decydujesz sie na zwiazek z tym "ciekawiacym cie czlowiekiem" decydujesz sie rozwniez na zwiazek z jego"problemami zdrowotno-spoleczno-ekonomicznymi"...i to dotyczy absolutnie kazdego zwiazku:)
gdzies tam wyzej napisalam chyba ze jest to bardzo powazny krok o wiele powazniejszy -moim zdaniem , od zwiazku z normalnym chodzacym,...pisze tak dlatego ze z racji mojego zawodu znam wiele takich par....i naprawde roznie bywa.....i znam kobiety ktore pozniej po fali wielkiej euforii stawaly przed powaznym wyborem- czy zostac napietnowana spolecznie- bo rozstane sie z "takim facetem".....czy wybrac druga opcje...ale druga moim zdaniem jest gorsza bo litosc jest takich przypadkach jest okrotna.....bo albo zostaja z nimi z litosci albo prowadza podwojne zycie.....
i nie ejstem potworem bez serca-sama mialam taki dylemat byc albo nie byc- bo oczy ma takie zielone:)).....i przerabialam ten temat z "moim" tetra naprawde bardzo dlugo.....i to byly naprawde trudne rozmowy.....ale trzymam za ciebie kciuki i zycze ci powodzenia koniczynko:)
i jeszcze na koniec- nie porownuj zycia z tetra i z chorym na schizoferenie-latwiej ze schizofrenikiem:)))))
nie pros nikogo o szanse-sama ja sobie dajesz bo sama jestes kowalem swojego losu- i zdanie moje czy kogokolwiek z tego portalu nie ma w sprawie twojego prywatnego zycia zadnego znaczenia:))zapomnialas o jednej waznej rzeczy ze jesli decydujesz sie na zwiazek z tym "ciekawiacym cie czlowiekiem" decydujesz sie rozwniez na zwiazek z jego"problemami zdrowotno-spoleczno-ekonomicznymi"...i to dotyczy absolutnie kazdego zwiazku:)
gdzies tam wyzej napisalam chyba ze jest to bardzo powazny krok o wiele powazniejszy -moim zdaniem , od zwiazku z normalnym chodzacym,...pisze tak dlatego ze z racji mojego zawodu znam wiele takich par....i naprawde roznie bywa.....i znam kobiety ktore pozniej po fali wielkiej euforii stawaly przed powaznym wyborem- czy zostac napietnowana spolecznie- bo rozstane sie z "takim facetem".....czy wybrac druga opcje...ale druga moim zdaniem jest gorsza bo litosc jest takich przypadkach jest okrotna.....bo albo zostaja z nimi z litosci albo prowadza podwojne zycie.....
i nie ejstem potworem bez serca-sama mialam taki dylemat byc albo nie byc- bo oczy ma takie zielone:)).....i przerabialam ten temat z "moim" tetra naprawde bardzo dlugo.....i to byly naprawde trudne rozmowy.....ale trzymam za ciebie kciuki i zycze ci powodzenia koniczynko:)
i jeszcze na koniec- nie porownuj zycia z tetra i z chorym na schizoferenie-latwiej ze schizofrenikiem:)))))
słowo choć nie z kamienia, może rozbić kości i zmiażdżyć od razu
- marcin tetra
- gaduła
- Posty: 409
- Rejestracja: 19 lut 2005, 11:28
- Lokalizacja: kaszuby
- Kontakt:
i jak ten psycholog ma pomóc ? w czym ?iluzja pisze:ostatnio uslyszalam jedno bardzo madre zdanie....kazda kobieta ktora chce sie zwiazac z tetra-i mysle ze kazdy mezczyzna tez...zanim podejmie ta decyzje powinien udac sie na terapie do psychologa...bo fajnie ejst sie zakochac-jak hormony buzuja to swiat wydaje nam sie piekny i kolorowy nawet swiadomosc ze ja bede szla przez zycie a on bedzie jechal obok....wydaje sie "normalna"....ale potem przychodzi normalne zycie i nagle okazuje sie ze jest inaczej....i to inaczej nie koniecznie jest takie sobie wyobrazamy na poczatku big love:)))
powiedziala to osoba ktora tez jest tetra wiec mysle ze moze byc dla mnie w tych sprawach autorytetem jako bezposredni znawca tematu....
a jakby sie komus moje zdanie na ten temat nie spodobalo bo zawsze mozna wyrzucic moj post....i znowu wszystko bedzie piekne kolorowe latwe i wszyscy beda zadowoleni:)
pozdrawiam
usiądziesz na kozetce a psycholog powie ci jak wygląda zycie z tetra ?
Czym będzie się kierował - statystykami ? opiniami innych, czy subiektywną oceną. Do psychologa idzię się, jesli nie potrafi się rozwiązać samemu własnych problemów, a nie po to, żeby się dowiedzieć ile przeciętnie zarabia tetraplegik i co za tym idzie jaki posiada status społeczny czy materialny, jakiego rodzaju pomocy potrzebuje i na co sie decyduje osoba chcąca się związać z taka osobą.
Jak dla mnie to trochę uprościłaś sobie problem Iluzjo, bo myślę, że zanim człowiek zacznie planować swoje życie z drugą osobą - dobrze ja pozna i to nie tylko na randkach w kawiarni czy na dyskotece. Mozna się zakochać w kimś i patrzeć wówczas na wszystko przez "różowe okulary", ale decyzji o byciu razem nie podejmujesz przecież w dniu, kiedy sobie uświadomiłaś, że sie zakochałaś. To zwykle trochę trwa i jesli ma się wątpliwości, czy życie z tą drugą osobą będzie nam odpowiadać lub czy to jest mozliwe, czy sie da radę, wystarczy to sprawdzić. A to można zrobić jedynie poprzez sprawdzenie tego osobiście. Wizyta u psychologa w niczym ci nie pomoże.
To o czym piszesz, ta "big lov" brzez różowe okulary, to tylko początek drogi do miłości. To jeszcze nie prawdziwy, sprawdzony związek, a tylko te mają szansę przetrwac problemy, które w późniejszym wspólnym zyciu się pojawiają i nie dotyczy to tylko związków ON ale ogólnie wszystkich.
Po drugie Iluzjo nie da sie zagwarantować tego, ze w życiu będzie zawsze "z górki" i bez problemów.
Dla mnie miłość to nie jest bajka Iluzjo, to wcale nie chodzenie z głową w chmurach, pełnia szczęścia i 0 problemów. Dla mnie oznacza to tyle, że te wszystkie problemy, moje, jego czy nasze wspólne mogę podzielić przez 2. Miłość wcale nie powoduje, że teraz omijają mnie wszystkie te problemy i obowiązki lub też że ich nie dostrzegam. Myślę, że dostrzegam duzo wiecej niż mogłaby mi powiedzieć na ten temat jakas pani psycholog.
-
- gaduła
- Posty: 356
- Rejestracja: 10 sty 2005, 15:52
- Lokalizacja: Planeta ziemia
Ja uważam że życie z wózkowiczem a już wogóle z tetraplegikiem to na prawdę wiele wyrzeczeń, trudności jaki napotkamy w życiu będąc z nim. Sądzę, że taką decyzję trzeba dwa razy bardziej przemyśleć jak wiążąc się ze zdrowym. Padały tu rózne przykłady zdrowego niby mężczyzny( nie rozumiem dlaczego- nasze społeczeństwo nie jest aż tak schorowane). Jako osoba na wózku muszę zgodzić się z jackiem1982 że wózkowicz to w pewnym sensie balast. Wogóle to rozróżniam związki pomiędzy ON a zdrową jeśli kalectwo nastąpiło już w czasie trwania małżeństwa czy poważnego związku, a decydowaniem się na coś takiego od samego początku. Osoba zdowa nigdy do końca nie przekona się ile pracy i wyrzeczeń taki związek wymaga. Czasem nawet po 2 latach nie do konca bedzie się wiedziało , a pokłady sił osoby zdrowej w końcu się wyczerpią więc wazne jest aby ułatwić sobie maxymalnie to życie z wózkowiczem, a co za tym idzie BARDZO duża kasa, więc w tym momencie wychodzi że status majątkowy jest równie ważny. Sama widzę po sobie ile ja potrzebowałabym jeszcze aby jakoś sama funkcjonować pod nieobecnośc osoby drugiej, a jestem kobietą na wózku więc z założenia wychodzę , że łatwiej jest bo mniej ważę niż mężczyna. Mamy na forum osoby, które opisywały, krótko jak wyglądają ich związki, co niektórzy poprzyczepiali się , że jadna osoba powinna częściej ćwiczyć męża, tylko nie wzięły pod uwagę właśnie tego że, ona też ma swoje siły a wiadomo " siły na zamiary". Tak więc zmierzam do tego, że mam choć iluzja jest kobietą zdrową( sprawną) a ja jeżdżę na wózku to mam całkiem podobne do niej zdanie co do wiązania się z wózkowiczem i wcale nie dziwię się temu co pisze w swoich postach. Wogóle nad czym tu debatować kiedy dla samego wózkowicza wózek jast często balastem to jak ma on nie być dla osoby zdrowej? życie osoby sprawnej i wózkowicza pozbawione będzie spontaniczności,a wkradnie się w nie z czasem monotonia , której wielu nie zniesie, a przy wózku no cóż trzeba mieć bardzo poukładane życie nawet godzinowo w niektórych sprawach, albo wielkie pieniądzę, żeby żyć PRAWIE normalnie. Tak czy inaczej jest to kawał orzecha do zgryzienia, żeby stworzyć udany związek takich ludzi!
Ostatnio zmieniony 21 wrz 2005, 13:17 przez Dorota Bucław, łącznie zmieniany 1 raz.
Kaleb , Colours - Boing na ramie L-frame
napisze to jeszcze raz...z racji zawodu ktory wykonuje mam kontakt z takimi" mieszanymi" malzenstwami....i mialam mozliwosc przesledzenia krok po kroku kilku takich wielkich milosci ktore zakonczyly sie decyzja o wspolnym dalszym zyciu....i nie wszystkie-podkreslam nie wszystkie te kobiety podjely by taka decyzje po raz drugi.....z niejedna rozmawialam na ten temat i i nie jeden raz slyszalam ze " nie jest tak jak mialo byc"...ale zycze szczescia tym ktore wierza w swoje sily i w sile swojego uczucia..powodzenia .....a rozowe okulary i tak z czasem spadaja i wtedy zycie boli...ale tego wam nie zycze:)))
a psycholog przydal by sie nie do tego zeby wam powiedziec tak lub nie- bo to jest decyzja ktora nalezy tylko do was...
a psycholog przydal by sie nie do tego zeby wam powiedziec tak lub nie- bo to jest decyzja ktora nalezy tylko do was...
słowo choć nie z kamienia, może rozbić kości i zmiażdżyć od razu