Witam
To mój pierwszy post na tym forum i długo zastanawiałem się czy wogóle pisać pod swoim nickiem gdyż używam go też na innych forach. Ale stwierdziłem że "raz kozie śmierć" przecież "nic co ludzkie nie jest nam obce" a więc kupa też. Troszkę dziwnie zaczynać znajomość forumową od "śmierdzącego tematu" ale zmusza mnie do tego potrzeba. Wogóle to dzięki że taki temat tu się nawinął. Bo szukałem takiego info od dawna. Co ciekawe wchodziłem na waszą stronkę ale patrzyłem po artykułach a nie na forum i nie widziałem tego wcześniej. Z tego wyniosłem wniosek że tylko zostaje "grzebanie w tyłku" lub jakaś stała dieta a szukałem jakiegoś rozwiązania innego. Z tego co widzę chyba znalazłem je tutaj ale jeszcze WAS popytam zanim zacznę testować na króliku doświadczalnym czyli sobie
Ale troszkę napiszę o sobie "gównianym" problemie. Przepraszam z góry że wywód będzie długawy ale jestem gadatliwy.
A więc od początku.
Nie jestem tetrusem a tylko para bo jesetm od urodzenia chory na przepuklinkę lub jak kto woli rozszczep kręgosłupa (choć to nie do końca to samo ale używają ludzie wymiennie). Nie czuję od pasa w dół (tak mniej więcej od granicy ostatnich żeber). W związku z tym sisiu i kupcia lecą same kiedy się zachce. Mam 28 lat i wstyd się przyznać ale nie wszystko jeszcze mam opracowane bo jednak to głupi temat do gadania. Może też i moi niepełnosprawni znajomi jak pech chce akurat czują to i owo i radzą sobie lepiej ode mnie.
Ale do rzeczy. Siusiu to już opanowałem cewniczkami zewnętrznymi (aktualnie używam samoprzylepne firmy rochester z USA) awarie się zdażają ale to rzadkość i jestem z tego zadowolony.
Gorzej jest z tylnym zapleczem. Oczywiście nikt moim rodzicom nic nigdy nie podpowiedział a ja sam też nie wiele się dowiadywałem. Co ciekawe miałem kontakt z FAR'owcam ale jakos też ich nie pytałem (nie pytajcie dlaczego, może to jakiś mój wstyd). no i tak przeżyłem te 28 lat z pieluchą na dupie. wypracowałem taki system że starcza pół pieluchy pod siateczkowe majty. No ale to się sprawdzało do czasu czyli do teraz. W szkole czy na studiach miałem zlew na to jeśli zdażył mi się "gorący kupek" gdzieś w "terenie". Może mam silną psychę i nie zwracam uwagi na to czy ktoś mnie unikał w tym momencie czy nie. bo może z mojej jakiejś arogancji wychodziłem z myślą że skoro ja akceptuję ten stan rzeczy to ktoś inny też powinien a jak nie to ja mu ze sobą przebywać nie każę. I wszystko może by było OK gdyby nie to że sprawa się skomplikowała.
uprawiałem sport i kiedyś po jakimś tam treningu zwrócono mi uwagę na te sprawy. W sumie byłem wk...ony ale z czasem zlałem sprawę tak jak poprzednio. Niestety od miesiąca pracuję jako nauczyciel (tzn nie że niestety że pracuję

) i sytuacja zdarzyła się podobna. o ile mógłbym to zlać to nie chcę bo:
- Mam już dość takich uwag i mogą się trafiać częściej.
- Ludzie są bezwzględni i mogą donieść tu i ówdzie że "zatruwam" atmosferę pracy (i to dosłownie) i mogą mi umowy nie przedłużyć.
- Przed uczniami (mimo że też niepełnosprawni i może im się zdarzyć) głupio w taki sposób tracić autorytet.
Dlatego szukam jakiejś porady. Dotychczas dowiedziałem się że można albo wyregulować to naturalnie (że niby organizm się przyzwyczai jak się siądzie na kibelek) lub jeśli są to wyjazdy jedno czy dwu dniowe można się "zakorkować" (sprawdziłem i na podróże działa "Laremid" który jest bez recepty a niektórym pomaga kilka dni przed nifuroxazyt ale na mnie działał odwrotnie)
Niestety mam dość aktywny tryb życia (szczególnie że w tym roku zmarł mi ojciec a brachol wyjechał za granicę i jestem sam z matką i załatwiam różne sprawy) i nierególarny bo w pracy chodzę na różne godziny. Staram się też troszkę po polsce jeździć jak mam czas.
Dlatego pierwszy sposób przyzwyczajenia o stałej porze odpada, szczgólnie że robię 2 czasem 3 razy w tygodniu a nie codziennie.
Korkować też nie można się stale więc trzeba to wywalić z siebie. Ale najfajniej wtedy gdybym to ja chciał a nie kiedy chce d..a. Myślałem że nie ma leków lub są szkodliwe i nie można stosować cały czas ale czytając te posty widzę że są sposoby.
Powiem jak u mnie to wygląda.
Jak pisałem jest to 2-3 razy w tygodniu. Najczęscie mi się zdaży że już się ubrałem przesiadam na wózek i założę buty i ... trach właśnie tuż przed wyjście. przypuszczam że jak założę buty to mam kolana ciut wyżej i do tego ruch przy przesiadaniu i schylanie i się rozluźnia i wyłazi. Czasem jest wszystko a czasem po jakimś czasie tego samego dnia jeszcze coś tam wylezie. Bywa też że po kąpieli (przypuszczam że mięśnie są rozluźnione i wyłazi)
No i teraz szukam sposobu żeby było kiedy ja chcę. Myślę że na kibel to raczej nie da rady bo
- nigdy na kiblu nie robiłem więc d..a nie nauczona.
- Nie umiem się ubrać (dołu) na wózku lub kiblu a tylko na łóżku (chodzi generalnie o podciągnięcie z tyłu portek zresztą wiecie sami po sobie). Ale mi to nie przeszkadzałoby bo przecież jeśli zaplanuję to mogę to zrobić na łóżku.
Tylko mam pytania:
- Ile to u was trwa (tzn włożenie czopka, oczekiwanie i wywalenie z siebie)?
- Czy musicie przeć czy samo wyłazi? Bo ja próbowałem czasem jak już coś wyszło żeby niby reszta ale za przeproszeniem d..a blada i tak nie wyłazi a potem jest "dobitka"
- Czy nie ma problemu że potem jeszcze to np się zdaży na drugi dzień jakaś "przygrywka"
- Czy zdarzają się wpadki czy można po pewnym czasie jak już wiemy że zdaje egzamin wywalić to szeleszczące paskudztwo spod 4 liter (tzn jak czeste wpadki bo jak raz na pół roku to jestem wstanie przeboleć pranie gaci i spodni

)?
- Czy te leki mają jakieś skutki uboczne i uczulenia?
- Który z tych leków jest lepszym i jakie są ceny i czy są na receptę czy bez?
A teraz zbiorczo napiszę o które leki mi chodzi które rzeście wymienili:
Bisacodyl
Microlax
Microclismi
Microclist
czopki glicerynowe (może jakaś nazaw i co z nimi biega)
Laxol (rozumiem że to jakieś czopki ziołowe herbapolu jak wyczytałem)
No to chyba wszystko. mam nadzieję że nie zanudzięłm i że dostanę jakąś odpowiedź. Fajnie jakby przed nowym rokiem jeszcze.