Wczoraj jade z moją panią i teściową (!) do sklepu, podjezdzamy na parking, wysiadamy a idzie jakaś rodzinka z dzieciakami i w pewnym momencie młody (koło 5lat max) tak sie patrzy na mnie i do swojej mamy : "mamo, na mnie mówiś, źe jeśtem leniwy a temu panu nawet ź palkingu do ślkepu nie chcie się iść". Mamuśka młodego się speszyła i "tego pana nóżki bolą".

Teściowa wejrzenie na babkę, ja już ze śmiechu nie mogę, wszyscy powaga. No nic, połaziliśmy trochę po sklepach, jeden, drugi trzecie, po raz x obeszliśmy całą galerie i po raz x spotkałem znowu tego młodego. W końcu podchodzi do mnie i "zazdloście ci, mnie teź juź nóźki bolą od tego chodzenia, mogę siobie uśiąść?" i zaczyna mi sie pakować na kolana. Mama tego młodego jak zauważyła to zbladła w momencie. Przyleciała do mnie, młody rogal na papie ja w sumie też, teściowa speszona, Veronika też już widzę, że nie może się powstrzymać ze śmechu a mamuśka na to "Tomuś, jak Ty sie zachowujesz?! Mówiłam Ci że pana nogi bolą a ty mu jeszcze siadasz". Wzięła młodego za łape i do wyjścia
