(A przy okazji pytanko: Wy nie możecie wychodzić? Pewnie gdzieś pisałaś coś więcej, ale teraz nie mam czasu szukać różnych wątków)
Ja sobie tak myślę, że zapraszać ludzi trzeba konkretnie - nie na zasadzie: wpadnijcie "kiedyś", a po prostu na konkretny dzień i godzinę się umówić - wówczas już trudniej się wykręcić. Bo jak się mówi "kiedyś wpadnę", to najczęściej to "kiedyś" bardzo odwleka się w czasie, i nawet wózek niewiele tu zmienia. Wiem, jak ja się umawiam w ten sposób z moimi znajomymi. "Kiedyś" nigdy nie nadchodzi. Ale jeśli kumpela mówi, że w przyszłym tygodniu zaprasza na pierogi ruskie, mam wybrać dzień, no to już wiem, że "muszę" iść i chętnie idę

Druga sprawa: część znajomych na pewno odejdzie. Ale znajdą się nowi


My teraz już spokojnie chodzimy do knajp, na pizzę, na wystawę czy jakąś imprezę miejską, na grilla - kiedyś we dwójkę, teraz już często jest to cała ekipa. W sumie zaczęło się od spotkań z moimi znajomymi, ale teraz już mamy też znajomych, których wspólnie poznaliśmy. Moi znajomi łatwo się przystosowali, nie przeszkadza im wózek. Poznaliśmy też sporo ON, z którymi się spotykamy - ogólnie rzecz ujmując - grono znajomych się powiększa


Postarajcie się jakoś zaaranżować spotkania. Raz czy drugi może się nie udać, ale powoli zacznie się wokół was przewijać coraz więcej ludzi

Nie poddawajcie się, bo samemu jest źle :-/. Szybciutko zabierajcie się do działania



A jak nie ma z kim, to na razie sami ruszajcie w świat

